Zmiany w protokole
Jest to chyba jeden z najpoważniejszych dylematów sekretarki – czy dać się zmanipulować, czy postępować zgodnie z zasadami etyki zawodowej i własnej uczciwości. Jako że to na nią spadną ewentualne konsekwencje tej, to od niej zależy, jak postąpi.
Nie każda prośba o zmianę protokołu oznacza żądanie jego sfałszowania. Podczas lektury sprawozdania, ktoś z uczestników, a nawet sam prowadzący, może zwrócić sekretarce uwagę, że zaakcentowała zbyt mocno pewne kwestie, a innym poświęciła za mało uwagi. Nie ma w tym nic dziwnego, każdy bowiem w subiektywny sposób oceni końcowy protokół. Dobra sekretarka na pewno znajdzie wyjście z sytuacji, jakiś kompromis. Powinna tylko uważać, żeby w ten sposób nie dać się uwikłać w jakiekolwiek układy polityczne w firmie.
Gorzej jest, jeśli ktoś poprosi, a co gorsza będzie starał się wymóc na sekretarce usunięcie z protokołu fragmentu obrad, nie będącego mu na rękę zagadnienia lub będzie domagał się zmiany końcowych wniosków.
Porównaj: Składanie życzeń w firmie
Konsekwencje
Jeśli sekretarka da się zmanipulować musi liczyć się z tym, że cała odpowiedzialność za fałszerstwo spadnie tylko na nią. Jeśli sprawa wyjdzie na jaw, to ona, a nie osoba wymuszająca albo nakłaniająca ją do zmiany sprawozdania będzie uznana za winną i niekompetentną. Nie ma co liczyć na to, że sprawca zamieszania weźmie winę na siebie, raczej bardziej prawdopodobne jest, że w razie wyrycia oszustwa tym bardziej będzie wskazywał na winę i świadome działanie sekretarki. Nie ma co zakładać, że tego typu zagranie nie zostanie zauważone – ostateczna wersja protokołu z poprzedniego zebrania jest przecież zatwierdzana na następnym.
Podobne artykuły: | Polecamy: |




